czwartek, 4 kwietnia 2013
Rozdział 1: ''Poznajemy się?''
Dzisiaj wstałam dość wcześnie, na rozkaz mojej ukochanej mamy-Margaret. Z ociągnięciem spojrzałam na zegarek. 8.20 O godzinie 9.30 razem z mamą miałyśmy jakieś spotkanie w jej pracy. W sumie sama chciałam pracować w te wakacje, a mama potrzebowała asystentki przy pracy z jakimś nowym Boysbandem. Już sobie to wyobrażam, paru niewyżytych gości, moja mama i ja. Po prostu super! Matka nie chciała mi zdradzić co to za zespół, po prostu powiedziała: ''Poznasz chłopaków to się dowiesz!'' zawsze kończyła szybko temat. Po chwili wstałam, wybrałam w co się ubrać i poszłam do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę i zaczęłam się ubierać. Postanowiłam założyć czerwone rurki w czarną kratkę i do tego czarną bluzkę z krótkim rękawkiem, i siwy przewiewny sweterek zapinany pod biustem. Zrobiłam jeszcze delikatny makijaż i poszłam do swojego pokoju. Schowałam komórkę do kieszeni rurek i poszłam na śniadanie. Oczywiście mojej mamy nie było, zauważyłam tylko mała karteczkę: ''Córuś musiałam wcześniej wyjść, idź do wytwórni i znajdź pana Simonsa on ci wszystko wyjaśni całuski :*'' Ach tak...Pan Simons, uważam, że po śmierci ojca mama powinna sobie kogoś znaleźć ale nikogo nie dopuszczę do niej jeśli nie Simonsa. Szybko zjadłam śniadanie i wyszłam do wytwórni płyt. Marsz nie zajął mi nie więcej niż 15 minut. Od razu na wejściu wpadłam na jakiegoś chłopaka, rzuciłam tylko ''sorry'' i poszłam dalej. Po paru minutach znalazłam mojego przewodnika.
-Dzień dobry Ashley!-Przywitał się-Margaret do mnie dzwoniła i mówiła, żebym zapoznał cię z chłopakami, no więc chodź!-Zachęcił mnie. Kiwnęłam głową. Przeszliśmy przez zatłoczony hol i po chwili znaleźliśmy się w windzie. Mężczyzna klikną przycisk na 8 piętro i metalowa klatka ruszyła do góry. Znaleźliśmy się na piętrze, przeszliśmy przez długi korytarz z chyba milionem dziwi, z różnymi napisami. Doszliśmy do ostatnich z złotym napisem One Direction. Mężczyzna popchną dziwi, weszliśmy do studnia nagraniowego. Od razu zauważyłam bandę rozwydrzonych chłopaków. Nie zauważyli mnie, więc usiadłam sobie na blacie obok laptopa. Pięciu chłopaków rzucało w siebie papierami do nut a przy tym śmiali się jak wariaci. Pan Simons postanowił się ulotnić i nie mieszać. Chłopaki zwrócili na mnie uwagę gdy dostałam od jednego z nich w twarz papierową kulką. Wściekła odrzuciłam papier w tego, który mnie nim rzucił. Chłopaki nagle przestali się wygłupiać i przysunęli sobie krzesła, usiedli naprzeciw mnie, jedne spytał.
-Okej...kim jesteś i co tu robisz?!-Parsknęłam śmiechem. Odpowiedziałam,szczerząc się radośnie.
-Jestem Ashley a wy?
-Ja jestem Harry Styles !-Powiedział ten sam chłopak. Po kolei przedstawiali mi się.
-Liam Payne!-Powiedział ciepło chłopak podobny do Harrego. Następnie przedstawił się jedyny blondyn
-Niall Horan
-Zayn Malik-Powiedział i zrobił pozę ''wschód słońca'' na co znów parsknęłam śmiechem. Przyszła pora na ostatniego chłopaka, odwróciłam się do niego i zamarłam, to właśnie na niego wpadłam w holu. Chciał się przedstawić ale do studia wpadł przysadzisty, ciemnoskóry ochroniarz o imieniu Cerbi.
-Ashley! Gdzie ona jest?!-Wrzasną na mnie. Zdezorientowana spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, widząc moje zdziwienie dodał-Victoria! Gdzie ona jest?! Widziałem jak wchodzi zaraz po tobie do budynku!-Krzykną. Uniosłam ręce nad głowę i powiedziałam.
-Sorry Cerbi ale jej nie widziałam.-Grubasek wyszedł, po chwili usłyszeliśmy jakiś hałas z korytarza i krzyk ochroniarza
-Torii!-Szybko poderwałam się z miejsca, otworzyłam dziwi zalane żółtą farbą. Na ziemi siedział Cerbi z wiaderkiem na głowie. Spojrzałam trochę dalej, na podłodze z śmiechu zwijała się moja rudowłosa przyjaciółka Torii. Za pewne zrobiła jakiś kawał ochroniarzowi, zawsze to robi. Moja koleżanka uciekła a Cerbi zaczął ją gonić chciał się zemścić za farbę.
-Kto to Torii?-Spytał któryś z chłopaków stojąc za mną. Odwróciłam się jak oparzona, chłopak uśmiechna się tylko i dodał-Louis....jestem Louis Tomlinson-Uśmiechnęłam się i powiedziałam lekko zmieszana.
-No chłopaki...chcecie zwiedzić Londyn? Mogę was oprowadzić-Zaoferowałam. One Direction się zgodzili i razem poszliśmy do wyjścia. Obok wielkiego krzewu usadzonego w doniczce zauważyłam moją przyjaciółkę.
-Torii? Cerbi cię nie znalazł?-Zapytałam, rudowłosa rzuciła mi się na szyję i krzyknęła.
-Proszęęę! Gdzie kol wiek idziesz zabierz mnie ze sobą!
-Jasne! Jasne! Puszczaj!-Powiedziałam i oderwałam ją od siebie. Chłopaki patrzyli na nas lekko zdziwieni-Ach tak bym zapomniała! Torii to Harry, Liam, Niall, Zayn i Louis chłopaki to Victoria-Przedstawiłam ich sobie. Ruda uśmiechnęła się do każdego i powiedziała.
-Mówcie mi po prostu Torii, gdzie idziecie?-Zwróciła się do mnie.
-Chce pokazać chłopakom Londyn, ty też idziesz z nami prawda chłopcy?-Spytałam ich, wszyscy kiwnęli głowami a Harry krzykną
-Jasne, że Tortilla idzie z nami!-Wszyscy wybuchliśmy śmiechem, Torii naburmuszyła się trochę ale po chwili znów była wesoła, za sprawą Stylesa. Raźnym krokiem ruszyliśmy przez zatłoczony Londyn. Liam chciał chwilę popatrzeć na wystawę z gitarami, ja z rudą odeszłyśmy na bok.
-Nie uważasz, że Harry jest uroczy?-Spytała. Zaśmiałam się i odpowiedziałam.
-Każdy z nich jest przystojny...podoba ci się Harry?-Mój głos pełen podejrzeń wywołał śmiech u mojej koleżanki.
-Nie...może troszeczkę-Uśmiechnęła się słodko. Przytuliłam ją i wróciłyśmy do chłopaków.
-Ej Torii masz chłopaka?-Spytał Zayn, trochę mnie to zdziwiło ją pewnie też. Wydawało mi się, że Harry ciągle się na nią patrzy.
-Em...nie...miałam ale zerwaliśmy...a co?-Spytała ''Tortilla''.
-Bo Harry był ciekawy
-Debilu! Miałeś tego nie mówić!-Skarcił go loczek, ukradkiem spojrzałam na moją przyjaciółkę, lekko się zarumieniła z resztą Styles także. Nasz dobry humor przerwał ktoś, kogo nie chciałam widzieć na oczy a mianowicie...
-Hej Torii...możemy pogadać?-Zack...tak EX-chłopak mojej naj. kumpeli podszedł do niej jak gdyby nigdy nic i spytał się, czy mogą pogadać. Victoria kiwnęła tylko głową, odeszli od nas na parę metrów. Próbowałam wychwycić choć skrawek rozmowy ale ruchliwa ulica mi na to nie pozwalała.
-O nie! Zapomnij!-To jedyne co usłyszałam, potem zobaczyłam jak Torii uderza Zacka w twarz, po prostu go spoliczkowała.
-Uuu nie miło!-Zaśmiał się Louis stojąc za mną. Torii odeszła od niego wkurzona, chłopak nie dał za wygraną złapał ją mocno za nadgarstek odwróciła się, a Zack chciał ją uderzyć. Nie wiedziałam co mam robić zamknęłam oczy czekając aż coś się stanie ale nic...uchyliłam jedną powiekę i aż zaniemówiłam. Pięść Alexandra została zatrzymana przez Harrego. Loczek lekko odepchną ruda do tyłu. Podbiegłam do niej i poszłam w tył, do chłopaków. Każdy z nas patrzył jak Harry obrywa w twarz od Zacka, chciałam coś zrobić, ale ciało odmówiło posłuszeństwa. Reszta z 1D odciągała Harrego od napastnika. Zack w końcu odpuścił, podszedł do Torii i złapał za ramiona.
-Jesteś moja! Jeszcze raz zobaczę, cię z nimi, to mi za to zapłacisz i oni też!-Wrzasną na nią. Victoria zalała się łzami, jej były odszedł, a ja przytuliłam moją przyjaciółkę.
-Ashley...-Łkała-Proszę...chodź do mnie do domu-Poprosiła. Chłopaki poszli z nami do domu, który kiedyś kupili rodzice Torii specjalnie dla niej na 18 urodziny. Weszliśmy do domu, nie! Weszliśmy do willi! Dom rudowłosej był tak duży, że nie można go porównywać do zwykłego domeczku na przedmieściach tylko do willi. Harry strasznie krwawił z nosa i wargi, chłopak poszedł do łazienki zmyć ślady po bójce a cała nasza szóstka usiadła w przestronnym, nowoczesnym salonie. Torii poszła po szklanki i coś do picia.
-Biedny Harry-Stwierdziłam. Pierwszy odezwał się Liam
-Ta...spokojnie Harry się z tego wyliże-Puścił do mnie perskie oko. Wtedy przyszła Torii i Harry. Rudowłosa usiadła obok mnie na kanapie, a Styles naprzeciw nas, na małym taborecie.
-Ej...co porobimy?-Zapytał loczek przeczesując ręką kręcone włosy.
-Mam pomysł!-Krzykną Zayn-Dajecie zagramy w Pytanie czy Wyzwanie co?-Wszyscy się zgodziliśmy. Usiedliśmy w kręgu na podłodze, moja przyjaciółka poszła po butelkę. Trochę dziwnie się czułam siedząc między Niallem a Louisem. Pierwszy kręcił Harry i padło na mnie.
-Pytanie czy wyzwanie?-Spytał znaną formułkę. Wybrałam pytanie-miałaś kiedyś chłopaka?
-Przez matkę nie mogę mieć-Odpowiedziałam sucho i zakręciłam butelką. Pięknie!
-No Torii...Pytanie czy wyzwanie?-Spytałam z chytrym uśmiechem. Ruda zamyśliła się i powiedziała
-Wyzwanie, zobaczymy co wymyślisz-Bez zastanowienia odpowiedziałam to co planowałam już dłuższy czas.
-Przytul Liama i Harrego-Oni siedzieli, najbliżej niej więc wybrałam ich na jej ofiary. Victoria rzuciła, że się zemści i wpierw przytuliła Stylesa a potem jego sobowtóra. Dziewczyna zakręciła plastikiem i padło na Louisa. Chłopak wybrał wyzwanie, a niech go szlag!
-Hmm...przepraszam Louis ale to będzie moja zemsta na pannie ''przytul'' no wiec...-Niech w końcu powie jakie ma dla niego zadanie a nie będzie to tak przeciągać! Ja ją kiedyś zabije-Okej...żeby nie było, że myślę o dziwnych rzeczach to ją przytul-Chłopaki zaśmiali się na wzmiankę o ''dziwnych rzeczach''. Brunet przytulił mnie a potem pokręcił butelką. Zayn, wybrał wyzwanie i miał zatańczyć makarenę. Wszyscy śmialiśmy się jak chłopak się wygłupiał. Po paru rundkach gry znów tortilla trafiła na mnie.
-Pytanie czy wyzwanie?-Spytała. Wybrałam pytanie i od razu pożałowałam-Który chłopak z tu obecnych jest najprzystojniejszy?
-Em...ja...sama nie wiem-Bąknęłam. Torii popatrzyła na mnie triumfalnie.
-Musisz jednego wybrać, no dalej Ashley-Zachęciła mnie-Cóż możesz jeszcze wybrać wyzwanie ale wtedy będziesz musiała je spełnić-Dodała. Bez namysłu chciałam wyzwanie. Torii znów uśmiechnęła się chytrze-Pocałuj w policzek najprzystojniejszego chłopaka z One Direction!-Przegięła! Jeśli wybiorę Harrego będzie na mnie zła, a jeśli innego to będzie sugerować, że ON mi się podoba. Myśl Ashley co masz do cholery robić?! Zamknęłam oczy z, których spłynęły łzy, nie zważając na to, że wszyscy się na mnie patrzą pobiegłam szybko do łazienki znajdującej się na piętrze domu. Zamknęła za sobą dziwi i usiadłam na posadzce, przyciągnęłam kolana pod brodę, ręce położyłam na nogach i zaczęłam płakać. Usłyszałam ciche skrzypnięcie dziwi. Nie wiedząc kto to rzuciłam
-Nie chcę nikogo widzieć! Spadać!
-Nawet mnie?-Usłyszałam pełen żalu głos. Po chwili chłopak usiadł obok mnie, podniosłam wzrok na jego błękitne tęczówki. Odwróciłam twarz, nie chciałam, żeby kto kol wiek mnie widział w takim stanie.
-Louis możesz wyjść? Chcę zostać sama-Chłopak nie dał za wygraną, przytulił mnie do siebie. Powiedziałam, że chce zostać sama ale tak naprawdę błagałam, żeby został ze mną.
-Lepiej ci już?-Spytał. Pokiwałam głową. Chłopak chciał wstać ale złapałam go za rękę, obrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie z czułością.Uklękną obok mnie i skrawkiem bluzki starł mi rozmazany tusz z policzków.
-Dziękuję-Powiedziałam-Idziemy?-Louis skiną głową i razem zeszliśmy do reszty. Gdy tylko tam się znaleźliśmy Torii powiedziała mi szeptem, że Harry zaprosił ją na spacer. Próbowałam się cieszyć tak jak ona ale w głowie miałam tylko niebieskie tęczówki.
_______________________________________________________________________
CDN
Pierwszy rozdział, jak się podoba? :3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz